Gry przeglądarkowe
Najpopularniejsze gry |
| Kilka lat temu pojawił się ON – zwany przez niektórych Matką wszystkich Gier, a przez innych Wielkim Manitou. Na chrzcie twórcy dali mu imię Counter Strike. Nieco później świat powił kolejne olbrzymie dziecię, zwane Pożeraczem Mamony albo Warhammerem 40000. Jednakże ani te bliźniaki, ani jakikolwiek inny miot spośród komercyjnych instalek nie może się równać z tworem, w który gra co czwarty Polak, a na świecie setki milionów obywateli. Ten twór to gry przeglądarkowe.
Jakie z tych gier człek elokwentny i w towarzystwie obyty znać powinien? The Crims(www.thecrims.com),czyli babka, matka i żona wszystkich innych gier tego typu. Jeśli jesteś okrutnikiem ze skłonnościami różnej maści, grę napisano dla Ciebie. Wcielasz się w postać, kobietę lub mężczyznę, przemierzasz ponure miasta pełne korupcji i zepsucia sam albo z gangiem, z którym możesz planować skoki, otwierać hurtownie amfetaminy, prowadzić burdele albo po staroświecku napadać na staruszki. Pamiętaj, że za grzeszki możesz trafić do pierdla. Ale nie bój. W ciupie znajdziesz lojalnych zakapiorów, a gdy wyjdziesz, znów zyskasz +8 do respektu.Plemiona(www.plemiona.pl) to cacko, któremu prawie się udało być strategią z gatunku MMO. Jak nazwa podaje, pojawiłeś się na świecie jako pan bez ziemi zajmujący obszar niewiele większy niż mieszkanie studenckie. Naturalnie możesz wypiąć się zadnią częścią ciała na wszystkich i stać się przekąską dla sąsiadów, ale możesz też stworzyć własne plemię lub dołączyć do innego na specjalne zaproszenie. Gra to stały rozwój, progres, który trwa nawet wówczas, gdy śpisz. Atakujesz i jesteś atakowany, wymieniasz się surowcami, targujesz się, stale rozwijasz, wzmacniasz wojsko, ale przede wszystkim knujesz i konspirujesz. I pniesz się w rankingach do magicznego numeru 1, nawet gdy inni śpią (ty wyśpisz się, gdy panowie z białym kaftanem odetną ci Internet).Dark OrbitOkrzyknięta super hitem (www.darkorbit.pl) to bodajże najsilniejszy z tytułów gier przeglądarkowych w realiach science-fiction. Od większości gier wyróżnia ją naprawdę dynamiczna animacja. I jak to zwykle bywa – zaczynasz od zera. Żeby stać się bohaterem, zgłaszasz swoją przynależność do jednej z trzech frakcji, wybierasz statek kosmiczny, a potem oddajesz się rozpasanemu i nieskrępowanemu przemierzaniu Kosmosu w poszukiwaniu surowców i łatwego zarobku. Ta eksploracja jest naturalnie tak długo aktem czystego hedonizmu, aż ktoś inny przypomni sobie, że przedwczoraj między obiadem a myciem zębów miał wykończyć Twój statek. Ale nic się nie przejmuj. Po to masz ziomali, by spieszyli ci z pomocą, gdy tylko mroczne widmo zawiśnie nad tobą.Bardziej jako ciekawostkę podam, że to, co powyżej, nie wyczerpuje repertuaru gier przeglądarkowych. Są to jedne z silniejszych pozycji na polskim rynku, ale nie jedyne. Z innych gier wartych uwagi trzeba wymienić „Travian”, czyli nieco bardziej cukierkową wersję „Plemion” , „Ikariam”- a więc jak zostałem cezarem utopijnego państewka (wszelkie założenia są spójne z tymi znanymi z Plemion), „BattleKnight” – jak sama nazwa podpowiada zakuło ci łeb i ponosisz wszelkie z tym związane niedogodności i naprawdę liczna rzesza różnych pomysłów i dziwnych czasami realizacji. A czasami zabrakło jedynie szczęścia. Wspomnę, że istnieją jeszcze rzeczy dość kuriozalne, bezdenne dziwactwa, których pojęcie i zaakceptowanie idei może zająć wieki. Dla mnie takimi ‘grami’ są na przykład ‘BiteFight’ (nie ośmielę się zostawić opisu, bo nie pojąłem głębi tej gry – może była ta głębia wypukła?) i ‘ZieloneImperium’, a więc mega dramatyzm, napięcie jak struna i krew kipiąca z ekranu, gdy ty… masz swój ogródek, a inni mogą go oceniać. Szok! |